FANDOM


- Panie Gurenie, panie Gurenie! Dd dzisiaj będzie pan licealistą! Jest pan na to przygotowany psychicznie?

- ...

- Ja... Ja, szczerze mówiąc, jestem zdenerwowana. Nie, jestem w pełni świadoma, że w tym momencie nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie: “Co pan Guren by powiedział?”. Ale, ale pan wie! Pan, reprezentujący rodzinę Ichinose w Pierwszym Liceum w Shibuy’i, jak się spodziewam, jest zestresowany! Emm... Więc...

Nawet podekscytowany głos dziewczyny nie zajął zbyt Gurena, nie zwracał na niego uwagi i spojrzał się w okno. Niebo było lekko różowe.

Kwiaty wiśni wirowały na wietrze.

Wiosna.

Czas naboru.

Mając nałożony mundur ze stojącym kołnierzem, z rękami w kieszeniach, Guren szedł pod drzewami wiśni. Idąc dalej tą drogą w dół, doszedł do Pierwszego Liceum w Shibuy’i.

Jego twarz okolona była czarnymi włosami układającymi się w lekkie fale, z oczami puszczającymi zimne błyski. Tymi oczami spojrzał się właśnie na cały czas mówiącą dziewczynę, która szła obok niego.

Dziewczyna, która była w tym samym wieku co on, 15 lat. Jej wzrost mieścił się w koło 160 cm. Była odziana w marynarski mundur, mająca piękne brązowe włosy.

Nazywała się Sayuri Hanayori.

Sayuri, najwyraźniej naprawdę zestresowana, miała ręce złożone na piersiach.

- Emm... Więc... Myślę, że może to być również z powodu moich własnych słabości, amm.. Więc dam z siebie wszystko...

Ale Guren jej przerwał.

- Ach, Sayuri...

- T-tak? Co się stało, panie Gurenie?

- Twoje gadanie jest w tym momencie bardzo denerwujące.

- Eeeeech?!

Sayuri podniosła ręce do twarzy, będąc w szoku, a następnie dodała:

- Co?!

Wyraźnie przygnębiona, Sayuri poczłapała do tyłu i zbliżyła sie do dziewczyny, która została daleko za Gurenem.

- Uuch... Yuki... Pan Guren jest na mnie zły. Powiedział, że byłam denerwująca.

Słysząc to , “Yuki” spojrzała na Sayuri.

Była to drobna dziewczyna, nie wyższa niż 150 cm. Miała spokojny i strasznie zimny wyraz twarzy.

Nazywała się Shigure Yukimi.

Miała także 15 lat, była doświadczona po wielu latach treningu w “Domu Ichinose”.

Shigure powiedziała z typowym dla siebie wyrazem twarzy:

- To dlatego, że byłaś naprawdę denerwująca.

- Eeeeeech?!

- Jeśli będziesz paplać tak dużo, to obniżysz swój szacunek u naszego mistrza, pana Gurena z domu Ichinose, a jest możliwe, że będzie następną głową rodu, więc... Czy możesz przestać?

- Eeeeech?! Yuki, ty też?

Obie były bardzo głośno.

Zostały odwrócone przez mocny chwyt Gurena, ten westchnął i odwrócił się, żeby spojrzeć ponownie przed siebie.

Na drogę do szkoły, na której wirowały kwiaty wiśni.

Na uczniów, którzy uśmiechali się do siebie radośnie.

“Jednak Sayuri nie jest jedyną, która martwi się o swoją przyszłość w szkole” pomyślał Guren.

Powodem było to, że ta szkoła nie jest normalna. Zniesmaczony, przeklął szkołę rządzoną przez “Demony” i czary.

《 Pierwsze Liceum w Shibuy’i 》

Była to szkoła, której głównym celem było wychowywanie czarowników, szkoła zarządzana przez znanych jako “Imperialne Demony”. Oczywiście, Liceum wyglądało z zewnątrz jak normalna szkoła. Większość dzieci tutaj uczęszczających wierzyła naukom Imperialnych Demonów. Była to również szkoła elitarna, gdzie tylko najlepsi z wierzących Imperialnym Demonom zostali zebrani.

- Eeeeech?! Yuki, ty też?

To była prawdziwa natura Liceum w Shibuy’i.

Innymi słowy- “Wszyscy ludzie tutaj są moimi rywalami, co?”.

Wspaniały nastrój w oczekiwaniu na nabór wypełnił Gurena, kiedy lustrował uczniów wzrokiem.

Shigure, która była za Gurenem, podeszła do niego i powiedziała z lekkim uśmiechem, również obserwując innych licealistów.

- To niemożliwe, żeby te dzieciaki Imperialnych Demonów były tak potężne, jak ty, panie Gurenie.

Po tych słowach, Sayuri dołączyła do niej podekscytowana:

- T-to prawda! Następna głowa rodziny Ichinose, pan Guren, musi pokazać swoją siłę tym z domu Hīragi’ch, z efektem “WOW”!

Nawiasem mówiąc, Hīragi byli rodziną, która panowała od początku powstania Imperialnych Demonów, już od 1200 lat. Następnie, 500 lat temu, rodzina Ichinose oderwała się od rodziny Hīragi, tworząc “Imperialne Księżyce”. Imperialne Demony i Imperialne Księżyce były od tego momentu skłócone.

Oczywiście, rodzina Ichinose nie mogła otwarcie przeciwstawić się rodzinie Hīragi, która była znacznie liczniejsza i potężniejsza.

Wynajęta do “Domu Ichinose”, Shigure, powiedziała:

- Po pierwsze, na podstawie systemu, jaki stworzyli, za pomocą którego umieścili głowę rodziny Ichinose w swojej szkole, kiedy on jest wciąż młody, aby go wykorzystać, można powiedzieć, jakimi ludźmi są Hīragi. Dranie. Ale, ja to mówię, ich era się właśnie kończy.

Sayuri, potwierdzając jej słowa, dodała:

- Tak, tak, ja zawsze myślałam tak samo. Tak, panie Gurenie, proszę, nie martw się. My na pewno jesteśmy silniejsi od nich.

Słysząc to, Guren odwrócił się i rzekł do Sayuri:

- Nie mów o zamartwianiu się. Nawet nie jestem nerwowy. To ty byłaś jedyną, która wciąż się denerwowała.

- Oh?!

Potem spojrzał na Shigure i dodał:

- I jeszcze jedno, Shigure.

- Tak?

- Nazwałaś Hīragi’ch “dzieciakami”...

- Ach, przepraszam za to. To wynika jedynie z mojej niechęci wobec rodziny Hīragi...

- Nie, nie mówię o twoim doborze słów.

- Więc? - Shigure przekrzywiła głowę. Guren odpowiedział jej, patrząc z góry na małą Shigure.

- Patrząc na ciebie, ty też jesteś dzieciakiem.

Kiedy Shigure to usłyszała, przygryzła wargę, a jej zwykle bezuczuciowa twarz przybrała barwę czerwieni.

- ... Mówisz mi o tym dlatego, że wiesz, że się tym przejmuję?

- Haha, ja tylko powiedziałem, że wy, dziewczyny, nie doceniacie Hīragi’ch. Dlatego odważyłem się to powiedzieć. Nie traćcie czujności nawet na chwilę. Powinnyście już o tym wiedzieć, ale jesteśmy tutaj jedynymi z “Imperialnych Księżyców”. Innymi słowy, pozostali ludzie wokół nas to wrogowie - powiedział Guren.

Przez ten czas, kiedy rozmawiali, wokół nich roiło się dużo uczniów, którzy popierali rodzinę Hīragi. Oczywiście. To była przecież droga, z której korzystali uczniowie, aby dojść do szkoły.

I w tym momencie, Guren oraz jego “asystentki” znajdowali się przed wejściem do szkoły zarządzanej przez ich wroga. Twarze Shigure i Sayuri były spięte. Pewnie czuły te kilka spojrzeń, skierowane na nie. Mogły nawet usłyszeć ich głosy.

- Kim do cholery oni są?

- Herb na ich mundurkach nie jest znakiem “Imperialnych Demonów”.

- Taak, widzę. Pierwszy rok. To są ludzie z domu Ichinose. Osoby bez władzy, mieszające się w sprawy naszej szkoły. - Takie głosy zaczęły bardzo szybko rozprzestrzeniać się w grupie uczniów. Guren spojrzał na nich wszystkich. W tej chwili czuł ponad sto par oczu skierowanych na niego.

Zimne oczy. Szyderczy wzrok. Zła wola. Niechęć. Pogarda.

- Cholera, oni wszyscy się na nas patrzą... - powiedziała Shigure. Nie mogła dokończyć swojej wypowiedzi, bo została ona przerwana przez Gurena, który rzekł:

- Przywykłem do tego. Po prostu się nie ruszaj.

- Ale...

- Zostaw to na inny czas. Nie będziemy teraz pokazywać naszej siły. Nie ma potrzeby, abyśmy pokazywali zakres naszej mocy podnieconym bachorom, tylko dlatego, że z nas drwią.

Po tych słowach, Guren odwrócił się do swoich towarzyszek i uśmiechnął się. Chociaż obydwie były niezadowolone, Guren miał zamiar postąpić w ten sposób już od samego początku. Nie mieli tutaj pokazywać swojej siły. Nawet, gdy będą w szkole, on zdecydował, że nie pokażą nawet odrobiny metody czarowania, opracowanej przez rodzinę Ichinose.

Lecz w tej chwili, nagle rozległo się głośne “dong”. Guren poczuł, że coś uderzyło go w głowę. Odwrócił się. Tym, co go uderzyło, była plastikowa butelka z colą. Była odkręcona. Oczywiście, cola oblała jego głowę.

- Panie Gurenie! - krzyknęła Sayuri.

- Cholera... -Shigure zrobiła krok do przodu, ale została złapana za ramię przez Gurena.

- Nie wtrącaj się.

Pociągnął ją znowu do tyłu. Nie wiedział, jaką minę zrobiła wtedy Shigure.

Jednak, kiedy uśmiechnął się, zaczesał włosy do tyłu ręką i powiedział:

- Ach... Mimo wszystko - to boli.

Kiedy to powiedział, wszyscy uczniowie, którzy popierali rodzinę Hīragi, zaśmiali się.

- Co jest z nim nie tak?

- Jest aż tak tchórzliwy, że nie zaprotestuje?

- A zatem, to jest rzeczą, jaką Ichinose wynoszą z domu.

Guren nie wiedział, który z nich rzucił plastikową butelkę. Ale nie dbał i o to. I tak wszyscy byli tutaj jego wrogami, doskonale o tym wiedział. Tak więc, podczas gdy uczniowie śmiali się i ich krytykowali, Guren powiedział do swoich towarzyszek:

- Sayuri, Shigure.

- ... Tak? - zapytała jedna.

- Jaka jest twoja wola? - dodała druga.

Ich głosy drżały. Drżały w rozczarowaniu. Były rozgoryczone, patrząc na to, jak ich mistrz jest wyśmiewany. Było to prawdopodobnie z powodu jego własnej bezsilności. Jeśli miałby moc zdolną zniszczyć Hīragi’ch, nie musiałby tego wszystkiego znosić. Bo jeśli Ichinose są w stanie przytłoczyć czymś Hīragi’ch, to coś takiego nie powinno się dziać.

Guren odwrócił się do nich i powiedział.

- Przepraszam za to, jak się teraz czujecie. Ale musimy znosić to przez najbliższe trzy lata. Czy biorąc to pod uwagę, dalej będziecie mi towarzyszyć?

Zarówno Sayuri i Shigure podniosły na niego wzrok pełen łez, których nie chciałyby pokazywać Hīragi’m. Przytuliły się do chłopaka.

- O-Oczywiście. Ponieważ jedynym powodem, dla którego się urodziłam, jest służenie tobie, panie Gurenie! - powedziała Sayuri, która wciskała swoją twarz w bok mężczyzny, który następnie powiedział:

- Twoje uczucia są... przytłaczające.

- Ah?! - Sayuri jęknęła, kiedy Guren odsunął ją od siebie.

Po tym, Shigure spojrzała na niego.

- ... Ale to jest dokuczliwe. Gdyby tylko pan Guren mógł skorzystać z zaklęć od rodziny Ichinose. Zostałeś nazwany talentem, który pojawia się raz na tysiąc lat.

- Kto tak powiedział?

- Mój ojciec...

- Samidare, tak?

- Tak. Nawet dowódcy “Imperialnych Księżyców” to powiedzieli. Uznali, że jesteś geniuszem. Stwierdzili też, że muszę cię chronić nawet za cenę własnego życia...

Guren przerwał jej.

- Tak, widzę. Pokładają we mnie wielkie nadzieje, hmm?

- Tak.

- Więc musieli to też powiedzieć staruszkowie z góry.

- Huh?

- Dla rodziny Ichinose, która istnieje od 500 lat, niemożliwym jest uzyskanie geniusza, który pojawia się raz na 1000 lat, kretyni.

- Eh... Ah... Więc... Haha... Rzeczywiście - Shigure uśmiechnęła się z lekkim rozbawieniem.

- Yuki, uśmiechasz się, niezwykłe. - powiedziała Sayuri, patrząc na Shigure.

Wyglądało na to, że obie się już uspokoiły. Guren spojrzał na nie, po czym odwrrócił się ponownie. Żadni uczniowie się nie spóźnili. Zajęcia właśnie miały się zacząć.

Jeśli wszyscy byli już na miejscu, a inni uczniowie nie byli w stanie pomóc, gdy byli wyzywani od bezwartościowych śmieci... Więc większość z nich już dłużej nie istnieje.

Jedynymi, którzy się spóźniają, jest Guren, który został oblany colą, oraz jego dwie towarzyszki.

- Więc... Chyba powinniśmy iść? - powiedziała Shigure.

-... Panie Gurenie.

- Tak?

- ... Powinnyśmy były chronić naszego mistrza, a jednak nie zdołałyśmy...

- Nie mów tak, głupia. To obowiązkiem mistrza jest chronić swoich podwładnych.

-... Ah - Shigure zamilkła.

Następnie, będąc z tyłu, Sayuri powiedziała:

- Hej, hej, Yuki, czemu się zarumieniłaś?

- Ja, ja... Zabiję cię!

- Eh, dlaczego? Dlaczego mnie uderzyłaś, Yuki?!

Obydwie znowu były głośno, jak wcześniej. Guren, z ponurą miną, znowu skierował swoje kroki do szkoły. Była już widoczna. Nie, to miejsce to były pomieszczenia szkolne, gdzie normalni ludzie nie mieli wstępu.

Przy drodze rosły wysokie wiśniowe drzewa. I na samym końcu, była brama szkoły, gdzie stał jakiś człowiek.

Miał niepospolite, białe włosy. Podobnie jak Guren, również miał ubrany mundurek ze stojącym kołnierzem.

Uśmiechał się blado.

Uśmiechał się wyraźnie w ich stronę, do nich.

Potem nagle podniósł rękę.

Rzecz była w prawej dłoni.

To był talizman. Guren od razu wiedział, że jest to talizman czarów. To był talizman z rodzaju tych używanych przez Hīragi’ch. Nagle zapalił się i zniknął.

Natychmiast w jego oczach pojawił się błysk. Jasna błyskawica pędziła w jego stronę z niesamowitą szybkością. Ten człowiek na pewno miał wysokie umiejętności magiczne. Być może nawet należał do rodziny Hīragi.

Jednak, nawet biorąc to pod uwagę.

“Potrafię tego uniknąć” - stwierdził Guren. - “Potrafiłbym nawet skontratakować. Więc, co mam uczynić? Jak mam sobie z tym poradzić?”

Nerwowe sygnały docierały do jego mózgu, kiedy nad tym myślał. A potem już wiedział, co ma zrobić.

Po pierwsze, popatrzył w prawo, w przeciwną stronę, niż leciał piorun. Jakby go nie zauważył, zaczął powoli obracać się, tak, aby Shigure i Sayuri znalazły się za nim.

W tym momencie piorun trzasnął. Rozległ się cichy huk, i poczuł, że jego ciało zostało powalone na ziemię.

Przez tą silną magię, niemalże stracił przytomność. Był świadomy, że jego ciało spada, ale nie mógł nic zrobić, był sparaliżowany.

Mógł stwierdzić, że zarówno Shigure, jak i Sayuri coś krzyczą. Ich oczy były rozszerzone, znajdowały się na skraju płaczu. Patrząc do góry, w ich stronę, Guren myślał.

“To było trochę niebezpieczne... Gdybym uniknął tego ciosu, nie byłoby możliwości, abym nie pokazał przy tym swojej prawdziwej siły. Ale czy udało mi się pokazać, że jestem zbyt słaby, aby wytrzymać taki cios?”

...

“Idąc tym tropem... Czy gdybym walczył z nim na poważnie, byłbym w stanie wygrać?”

Podczas gdy o tym rozmyślał, czekał, aż wrócą mu wszystkie zmysły i czucie w ciele.

Sayuri trzymała jego głowę przy swoim ciele i płakała.

- Panie Gurenie, panie Gurenie...

- Moja twarz dotyka twoich piersi, wiesz o tym? - zapytał się Guren.

- Eh?!

Po tym, Shigure stanęła przed nim, jakby chciała go ochronić przed następnym ciosem i patrzyła na bramę szkolną.

- Błagam o wybaczenie, panie Gurenie. Coś takiego nie powinno się stać, kiedy tu jestem.

- Nie popełniłaś żadnego błędu. Specjalnie dałem się trafić.

- Eh?!

- Czy będziesz w stanie natychmiast zareagować na ataki dochodzące z dowolnego kierunku? Jesli nie, moje zdolności wyszłyby na jaw. Więc, będziemy udawać, że jesteś ode mnie silniejsza. Niech myślą, że jestem bezużytecznym kawałkiem śmiecia, który nie potrafi nic zrobić, nie będąc chronionym przez ciebie.

- Nie ma mowy...

Guren wstał, podtrzymując swoją głowę.

- Cholera, co się stało z tym światem... - próbował powiedzieć.

Twarz Shigure wyglądała, jakby ta dalej szukała niebezpieczeństwa. Po chwili powiedziała:

- A-Atak pochodził z tamtego miejsca.

W tym momencie, Guren po raz pierwszy odwrócił głowę w stronę bramy szkoły.

Człowiek wciąż uważnie się im przypatrywał.

Widząc to, Guren jęknął ponuro.

- Ah... To nie wróży nic dobrego. Czy on się dowiedział?

Człowiek wzruszył ramionami, po czym wszedł do szkoły. Guren wciąż patrzył na jego plecy, mówiąc:

- Więc, może my też już pójdziemy?

- Ale... Twoja rana...

- Huh?

Guren dotknął dłonią czoła. Było trochę krwi. Otarł dłoń.

- Haha, moja krew pachnie teraz jak cola. Przynieś mi jakieś świeże ubrania.

-Dobrze, wrócę się po nie. - powiedziała Shigure.

Guren dał jej następny rozkaz:

- A także, sprawdź tożsamość tego gościa. Wygląda na silnego. Musimy mieć się na baczności.

- Zrozumiano. - Shigure zaczęła biec w kierunku przeciwnym, niż poruszali się dotychczas.

- Więc... Idziemy już do szkoły? - powiedział Guren.

Słysząc to, Sayuri z przepraszającym spojrzeniem powiedziała:

- Emmm... Ja naprawdę...

- Po prostu bądź przy mnie, jesteś dużą pomocą.

- ...

- Po pierwsze, jesteśmy w samym środku terytorium wroga. Nie chciałbym mieć przy sobie nikogo innego, niż tych, którym najbardziej ufam. Więc nie rób min tego rodzaju.

Sayuri, słysząc to, stała się z jakiegoś powodu speszona, a jej policzki przybrały czerwoną barwę.

- Eh... Moje życie należy do ciebie, panie Gurenie...

- Tak jak już mówiłem, twoje uczucia są przytłaczające.

- Ah?!

Guren zaśmiał się z Sayuri, która próbowała schować twarz w ramiona.

- Dobrze, przestańmy żartować. Ale wiesz, wydaje mi się, że już od pierwszego dnia, tutaj będzie niezła zabawa.

I tym samym, piętnastoletni Guren Ichinose stał się licealistą.

<--- Poprzednia część

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki